Dziewczyny zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia i spełnienia największego marzenia pamiętajcie tzreba wierzyć do końca🌲🌲 A ja poproszę dużo zdrowia dla mnie i Małej. W czwartek na zwykłej kontrolnej wizycie lekarz zobaczył, że szyjka i rozwarcie 1cm więc jestem w szpitalu w Warszawie
Jesteś dokładnie 3 tygodnie starsza ciążowo ode mnie 🥰 Dużo zdrówka dla was 😍 ️ Dziękuję ️ ️ dla was również ️ ️ ️
Mało tego! Wiele pań jest nawet w stanie wskazać, kiedy doszło do poczęcia. Ale czy rzeczywiście potrafimy ustalić dokładną datę porodu? No i w jaki sposób liczy się wiek ciąży, jeśli do zapłodnienia doszło przy pomocy in vitro lub inseminacji? Odpowiedź znajdziesz w artykule. 280 dni oczekiwania….
Myslalam o tym,ale jak dowiedziałam się,że nie mogę go przebadać,to zrezygnowałam z tej opcji.Po głowie mi chodzi jeszcze jedna myśl,aby np przez 3 mce -co miesiąc poddać się punkcji mojej komórki w cyklu naturalnym.Uskładam kilka ,przebadam wrzeciono i wtedy pomyślę co dalej.Miałam taki
. Nagle widać brzuch. Nie, nie jest to brzuszysko, nie pojawiło się dlatego, że zjadło się za dużo pierogów. To jest brzuch z dzieckiem – można to zresztą łatwo odgadnąć. Na początku czujesz się tylko gruba i brzydka, bo ubrania już nie pasują. Ale najpóźniej w szóstym miesiącu ciąży wszyscy już rozumieją, co jest grane: tak, to mały współlokator! Jak dotychczas moje ciążowe doświadczenia w Niemczech i Polsce wydają się dość podobne. Ale zdarzają się czasem po tej stronie Odry rzeczy osobliwe. Po pierwsze, na ulicach jakoś mało ciężarnych. Studiowałam w Jenie. Stojąc raz w centrum miasta przez pół godziny, naliczyłam co najmniej dziesięć brzuszków – nie mówiąc już o tych kobietach, które jeszcze trudno rozpoznać jako ciężarne. Jena ma wysoki wskaźnik urodzeń – więcej niż dziesięć dzieci na tysiąc mieszkańców, znacznie powyżej średniej kraju (2014: 8,4). Mimo to mam tutaj, w Warszawie, szczególne poczucie, że jestem egzotyczna. Oczywiście mogę się mylić. Mieszkam na Śródmieściu, dzielnicy nie dość dobrze dostosowanej do zapotrzebowań rodzin z małymi dziećmi. Niewiele placów zabaw i przedszkoli. Rodziny bawią się outdoor na zielonych dziedzińcach. Tymczasem w Jenie codziennie po południu (o 16) – wędrówka ludów. Rodzice odbierają dzieci z przedszkoli. Wskaźnik urodzeń w Warszawie wynosi teraz ok. 11,3 na tysiąc mieszkańców. W całym kraju – 9,7 (dane z 2014 r.). W polskiej stolicy mamy zatem ponoć babyboom – rekord pobito już jednak w 2010 r. (11,6 dzieci na tysiąc ludzi). Najważniejsze jest uczucie, które taki utrzymujący się trend wywołuje: znajoma, która ma urodzić latem, zapisała się na poród w dwóch różnych szpitalach – ze strachu, że już nie będzie dla niej miejsca. Ale cały ten babyboom nie wpłynął na sposób traktowania kobiet w ciąży. Mówi się tutaj o „stanie błogosławionym”. A ponieważ błogosławieństwo jest tak szczególne, z ciężarnymi obchodzi się jak z surowym jajkiem – żeby błogosławieństwa nie uszkodzić. Zdecydowałam się zatem na jogę, coś zdrowego dla ciała. Najpierw szukałam „jogi dla kobiet w ciąży”, bo ta wydaje się najwłaściwsza, prawda? Szybko się okazało, że to jednak niemożliwe. Po pierwsze, w Warszawie w zasadzie nie ma szkół jogi, które oferują kursy dedykowane kobietom w ciąży. Po drugie, te rzadkie kursy, które są w programie, odbywają się w szalonych godzinach: o 11 rano, o Wszystkie kobiety pracujące mają więc problem. Taki dokładnie, że nikomu nie przychodzi do głowy, że kobieta w ciąży może zechcieć pracować. Ma to na pewno związek z tym „stanem błogosławionym”. Ciężarne zwykle – jeśli to możliwe – wycofują się z życia publicznego. Dogadzają sobie w domu. Jedzą, co chcą. Nie stresują się pracą. Na przykład moja znajoma, o której była już mowa, pracowała w dziale marketingu pewnego dużego banku. Pracę przerwała dobre cztery miesiące przed wyliczonym terminem porodu. Od tego czasu rozkoszuje się życiem, czyta książki o niemowlętach, spotyka z koleżankami przy kawie, planuje amerykańskie imprezy typu „baby shower”. Nie pędzi przepełnionym metrem do pracy na ósmą rano. Nie prowadzi dyskusji z kolegami o jakiejś minionej prezentacji. Konferencje odbywają się bez niej. Czyli: ciąża jako pożądana przerwa od prawdziwego życia? Mój fizjoterapeuta w Warszawie mówi: to w Polsce normalne. Wielu ginekologów – tłumaczy – przepisuje kobietom zwolnienie lekarskie długo przed terminem porodu – pod warunkiem, że pacjentki ciągle otrzymują pensję. Dlaczego? Bo komplikacji i ryzyka w czasie ciąży nie sposób wykluczyć. – Kto to może przewidzieć? – zastanawia się Michał. – Pracodawcy nie chcieliby brać za to odpowiedzialności. Dlatego kobiety w tym szczególnym stanie nie są w swoich firmach mile widziane – mówi mi Michał. Jasne, w Niemczech kobiety w wieku 25-35 lat mają podobne problemy, gdy szukają stałego zatrudnienia. Zastrzeżenia są te same. Ale w praktyce między Kolonią, Kilonią i Konstancją kobiety nie urlopują na kilka miesięcy przed porodem. Może to i ładny model. Ale skutek jest taki, że całe społeczeństwo odzwyczaja się od ciężarnych. Stają się w pewnym momencie bardzo egzotyczne i tak rzadko się je spotyka, że trzeba je dopieszczać. Polski wskaźnik urodzeń pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza w porównaniu z europejską normą. Kobiety oczekujące dzieci traktuje się bardzo delikatnie. Słyszą często: „Jak się czujesz…?”. Pytania wypowiadane tym specjalnym, niższym tonem. „Oj, oj, masakra to wszystko…”. Przestraszonymi spojrzeniami zrywają się z miejsca dwudziestolatki w tramwajach i mamroczą: „Och przepraszam, nie zauważyłem…”. Można powiedzieć, że kobiety w ciąży są traktowane tak, jakby były chore. Czy „stan błogosławiony” oznacza automatycznie, że trzeba tylko leżeć z nogami wyciągniętymi do góry? Lekarze, którzy przepisują kilkumiesięczne – często niepotrzebne – zwolnienia, wspierają tę perspektywę. I sprawiają, że ludzie faktycznie zapominają o tym, co istotne – że dziecko rośnie samo. Rozpieszczanie kobiet sprawia, że całe to „błogosławieństwo”, cały ten cud narodzin urasta do absurdu. Tymczasem dziecko wszystkie składniki odżywcze otrzymuje od matki. Pozostaje w brzuchu pod ochroną, rozwija się z każdym tygodniem. Moje właśnie otwiera oczy po raz pierwszy. Dotyka nosa rękami i ćwiczy (sport uprawia?). Co robią ci, którzy uczynili z ciąży pewien rodzaj sakramentu (czyli Kościół)? Nie wyprowadzają ludzi z błędu. Polski episkopat nie tłumaczy, że ciąża i poród są bardzo naturalne. Koncentruje się na aspektach drugorzędnych – jak „in vitro”, ta straszna metoda, tak nienaturalna… Co tu dodać? Pary, które decydują się na sztuczne zapłodnienie, chciałyby mieć dzieci i nie znajdują lepszego sposobu. Po prostu, naturalnie. Jeśli znajdzie się w Polsce zrozumienie dla in vitro, wtedy będzie można mówić o błogosławieństwie. * Ein zweifelhafter Segen Plötzlich hat man also einen sichtbaren Bauch. Nein, keinen Fettwanst, weil man zuviel Pierogi gegessen hätte. Sondern einen Babybauch, der auch als solcher zu erkennen ist. Zuerst hat man sich nur dick und hässlich gefühlt, weil die Klamotten nicht mehr passen. Spätestens im sechsten Monat aber können die Mitmenschen den gewachsenen Bauch richtig zuordnen: Ja, es ist ein menschlicher Mitbewohner! So weit, so ähnlich die Erfahrung in Deutschland wie in Polen. Und nun passieren eigenartige Dinge diesseits der Oder: Zunächst mal sieht man wenig schwangere Frauen auf der Straße. In Jena, wo ich studiert habe, stellt man sich einmal in die Fußgängerzone und zählt in 30 Minuten mindestens zehn Babybäuche. Von denen, die man noch nicht erkennen kann, ganz zu schweigen. Zugegeben, Jena hat eine hohe Geburtenrate. Mit über zehn Kindern pro 1000 Einwohner liegt sie deutlich über dem Bundesdurchschnitt (2014: 8,4). Trotzdem habe ich hier in Warschau besonders das Gefühl, ein Exot zu sein. Vielleicht, weil ich im Zentrum wohne und die dortigen Viertel es bisher nicht geschafft haben, sich familienfreundlich zu gestalten. Es gibt wenig Spielplätze und wenig Kitas. Das Familien-Outdoor-Leben ereignet sich höchstens auf den begrünten Innenhöfen der Häuserblocks. In Jena spielt sich dagegen jeden Nachmittag um 16 Uhr eine Völkerwanderung durch die Stadt ab, wenn die Eltern ihre Kinder von der Tagesbetreuung abholen. Im vergangenen Jahr kamen in Warschau 11,3 Kinder pro 1000 Einwohner zur Welt, das sind 1,6 mehr als im polnischen Landesdurchschnitt. Angeblich verzeichnet die Hauptstadt damit einen Babyboom, obwohl die Zahl 2010 mit 11,6 Kindern pro 1000 Einwohnern schon mal höher lag. Das wichtigste ist aber das Gefühl, das dieser anhaltende Geburtentrend auslöst: Eine Freundin, die im Sommer ihr erstes Kind bekommt, hat sich gleich in zwei Krankenhäusern für die Entbindung angemeldet – aus Angst, keinen Platz zu bekommen. Wie die Gesellschaft mit schwangeren Frauen umgeht, das hat dieser Boom allerdings noch nicht verändert. Man spricht hier, das habe ich gelernt, von „gesegneten Umständen“. Und weil ein Segen so etwas Besonderes ist, wird man von vorne bis hinten in Watte gepackt – auf dass der Segen nicht kaputt gehe. Ich beschloss, meinem Körper etwas Gutes zu tun, und ging mal zum Yoga. Eigentlich hatte ich den Vorsatz, zum „Yoga für Schwangere“ zu gehen. Dafür trägt der Kurs ja den Titel, damit Leute wie ich da hingehen. Es stellte sich aber schnell heraus, dass das nicht möglich ist. Erstens gibt es in Warschau fast keine Yogaschulen, die Schwangeren-Kurse anbieten. Zweitens finden diese wenigen Kurse zu den verrücktesten Zeiten statt: Morgens um 11, nachmittags um Wer einen Job hat, steht doof da. Und genau das ist offenbar nicht vorgesehen während der Schwangerschaft – arbeiten. Das muss mit den „gesegneten Umständen“ zu tun haben: Schwangere Frauen ziehen sich, wenn es möglich ist, aus der Öffentlichkeit zurück. Lassen es sich zuhause gut gehen. Essen, was sie möchten. Machen sich keinen Stress mehr mit der Arbeit. Etwa meine Freundin, die ich schon erwähnt habe: Sie werkelte im Marketing einer großen Bank. Gut vier Monate vor dem errechneten Geburtstermin hörte sie damit auf. Sie genießt seither das Leben, liest Bücher über Babys, trifft Freundinnen zum Kaffee, veranstaltet Babypartys. Sie hetzt nicht morgens um acht in der verstopften Metro zur Arbeit, sie diskutiert nicht mit ihren Kollegen in der Kantine über die letzte Präsentation, die Konferenzen finden ohne sie statt. Schwangerschaft als willkommene Pause vom echten Leben? Mein Warschauer Physiotherapeut sagt: Das ist normal in Polen. Viele Gynäkologen würden werdende Mütter bei Fortzahlung des Gehaltes von der Arbeit freistellen, lange vor der Entbindung – wegen möglicher Risiken und Komplikationen. „Wer kann denn etwas dagegen sagen?“, fragt Michał. Und: „Natürlich haben die Arbeitgeber keine Lust darauf.“ Deswegen seien Frauen in diesem bestimmten Alter bei den Unternehmen nicht gern gesehen. Auch in Deutschland haben Frauen zwischen 25 und 35 es schwer, einen festen Job zu finden. Die Vorbehalte sind dieselben. Aber: Die Praxis, schon Monate vorher in bezahlten Mutterurlaub zu gehen, gibt es zwischen Köln, Kiel und Konstanz nicht. Das mag auch eine Zeitlang ganz schön sein. Was es aber mit sich bringt: Die Gesellschaft entwöhnt sich immer mehr von schwangeren Frauen – sie sind auf einmal etwas ganz Exotisches. Etwas, das man wegen seiner Seltenheit hegen und pflegen muss. Schließlich lässt die polnische Geburtenrate – genau wie die deutsche – im europäischen Vergleich zu wünschen übrig, also behandelt man die Kinder-Erwarterinnen mit besonderer Vorsicht. Ständige Nachfragen „Wie fühlst du dich denn?“ mit dem Unterton „Oh je, das alles…“ gehören dazu, genau wie erschreckte Blicke von 20-Jährigen in der Straßenbahn, die aufspringen und mir ihren Sitzplatz anbieten und dazu etwas murmeln wie „Oh Entschuldigung, gar nicht gesehen…“ Man könnte auch sagen: Werdende Mamas werden behandelt, als hätten sie eine Krankheit. „Gesegnete Umstände“, heißt das automatisch „Füße hoch“? Die Ärzte, die monatelange – meist unnötige – Freistellungen unterschreiben, unterstützen diese Perspektive. Damit helfen sie, dass die Menschen etwas Wesentliches vergessen: Das Baby wächst von alleine. Und der Segen des „Wunders Baby“ wird durch all das Verhätscheln ad absurdum geführt. Das Kind holt sich alle Nährstoffe, die es braucht, vom Organismus seiner Mutter. Es ist im Bauch geschützt, jede Woche entwickelt es sich weiter. Meins öffnet diese Woche zum ersten Mal die Augen, es greift mit der Hand an die Nase und turnt in der Fruchtblase herum. Und die, auf deren sakralen Fundament die „gesegneten Umstände“ beruhen, machen nichts gegen die Irreführung der Menschen. Statt zu betonen, dass Schwangerschaft und Geburt etwas Natürliches sind, stürzt sich die katholische Kirche auf Randaspekte wie „in vitro“, ganz schrecklich, ganz unnatürlich. Was soll ich dazu sagen? Paare, die sich zur künstlichen Befruchtung entschließen, sind meistens Menschen, die sich Kinder wünschen und es nicht anders schaffen. Ganz einfach, ganz natürlich. Wenn man das endlich mal akzeptiert, spürt man auch den Segen des Babykriegens wieder.
Wielki TEST kobiecej płodności! Sprawdź swoją płodność i otrzymaj spersonalizowane wskazówki Wielki Quiz o plemnikach! 80% odpowiada źle - sprawdzisz się? 🎁 Prezent - 40% rabatu na badanie nasienia ODBIERZ TERAZ lub po quizie. Postów: 2606 1906 Gosia321 Powiedz mi jak to wszystko wygląda od pierwszej wizyty?Jakim szlas protokolej i na jakiej podstąpię le karz go często ni wizyty i jak się znosi leki?.Czy po punkcja lekarz daje zwolnienie? Pierwsza wizyta to rozeznanie z czym pacjenci przychodza jesli macie juz stwierdzony jakis problem to omowienie ewentualne skierowania na dodatkowe badania i dopiero po wynikach podjecie decyzji czy uiu czy ivf. Protokol u mnie byl dlugi podobno lepsza stymulacja ale pewnie zalezy w jakim przypadku. U mnie oprocz hashimoto nie ma nic i nic nie diagnozowano. Genetyke postanowilam zrobic na wlasna reke bo lekarz stwierdzil ze nie ma potrzeby bo problem jest z m a nie ze mna. Pierwsze wizyty zanim jest jakakolwiek decyzja sa uzaleznione od robionych badan i czsu oczekiwania na nie. Jak juz jest ustalona stymulacja do ivf dlugi protokol od 5 dnia cylku zaczyna sie marvelon przez 21 dni (antykoncepcja) w 25 dniu cyklu przychodzi sie na wizyte kontrolna i dostaje sie recepte na gonapeptyl zastrzyki wyciszajace przysadke. Po 14 dniach tych zastrzykow kolejna kontrol i wowczas zaczyna sie wlasciwa stymulacja menopurem gonalem f lub innym lekiem w zaleznosci co wybierze lekarz. Stymulacja trwa roznie od 7 do 14 dni nie woem moze zdaza sie i dluzej i wowczas pierwsza wizyta jest po 4-5 dniach kolejne co 2 dzien usg plus badanie estradiolu. Jesli lekarz zadecyduje ze jest koniec stymulacji wykupijesz ovitrelle do zrobienia wieczorem wplacasz kase na punkcje 3 tys i gotowka 1 tysiac na transfer i po 2 dniach Bialystok i punkcja Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 Lura82 wrote: No cyrk. Jak powiedzialam dzis o tym mezowi to tak sie zdenerwowal. Niby skąd my mamy o tym wiedzieć. W tych czasach mamy internet i mozna sie czegos dowiedzieć od was juz doswiadczonych dziewczyn, tylko dlaczego musimy same tak madre jak lekarze ? Artemida jest chyba jedyna klinika ktora nie ujaenia ulepszaczy na swojej stronie. Hehe no nie wspomne ze na stronie olsztynskiej nie ma nic Teraz na fejsie ciesza sie ze mija rok dzualalnosci to moze z tej okazji w prezencir sporzadzimy im cennik Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 Zapraszam chetne dziewczyny na forum babyboom kto po in vitro jest nas tam duzo sa dziewczyny ktore zaczynaja lub podchodza ktorys raz sa te ktorym sie udalo za 1 razem i takie ktore przeszly dluga droge do swojego szczescia. Mase doswiadczen sposobow z innych klinik suplementy badania wszystko kto co chce Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 Jesli chodzi o zwolnienia to wystawiaja bez problemu nawet za pojedyncze wizyty podczas stymulacji. Po punkcji 7 dni potem mozliwosc przedluzenia do badania bety. Ja sie powoli zastanawiam czy nie wezme zwolnienia od samej stymulacji bo m nieciekawie w pracy ciagly stres a pamietam jak musislam sie gimnastykowac zeby przyjechac rano pobrac krew popoludniu na wizyte masakra wszystkk w biegu i krzywe spojrzenia w pracy bo ktos musi mnie zastapic. Teraz chyba wezme 2 tygodnie przy stymulacji i bede miala z bani. Bo niestety ale stres tez ma duzy wplyw na powodzenie Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 Lura82 wrote: A no właśnie, jak czesciej bywa w artemidzie. Czekaja do 5 dnia czy w 3 czesciej jest transfer. Ja i tak sie nie nadtawiam na transfer ale .... ehhsama nie wiem co robic. Mam jeden wielki mlyn w głowie u mnie czekali do 5 doby i dupa bo wlasnie w 5 za zajebistych pieknych zarodkow spowolnily swoj rozwoj i nie staly sie blastkami. A moze u mnie bylo by inaczej Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 1018 654 Lura ile mialam w sumie wizyt od podania pierwszego zastrzyku Menopur. I ktory dzis dzien stymulacji Menopurem bo chcialabym mniej-więcej wiedziec jak mam wziasc wolne i urlop w pracy. A jak to bedzie u ciebie po punkcji wracasz do pracy. I co zrobisz po transferze wezmiesz zwolnienie. Postów: 1018 654 Jak by malo bylo tego klucia to na serio przed transwerem jest zastrzyk w pupcie? Postów: 2606 1906 Laura to ciesze sie ze udalo mi sie ciebie powiadomic o ulepszaczach jeszcze masz sanse po punkcji pogadac z embriologiem. A szczegulowo co mozna zrobic mozesz dowiedziec sie np ze strony invicty albo novum tam masz opisane wszystkie metody jakie mozna stosowac. Ja wdzystkich juz nie pamietam za tydzien ide na wizyte wiec musze sobie poczytac. Albo wejdz na polecane przezemnie forum tam dziewczyny wszystko ci wytlumacza jak zapytasz Wiadomość wyedytowana przez autora: 6 września 2016, 23:17 Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 Dla tych dziewczyn ktore sa w trakcie antykow lub przed rozpoczeciem moge tez polecic porozmawianie z lekarzem o strehingu to juz podobno jest platne. A polega na zadrapaniu endometrium cykl przed transfetem. Moze pomoc w zagnierzdzeniu zarodka. A cos wiecej czy wogole beda chcieli zrobic powiem wam za tydzien bo wlasnie po to umawiam sie na wizyte Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 1018 654 Lura82 wrote: No wlasnie oni nic wcześniej nie mowia. Dzis dostalam papiery do podpisania. Mysle ze powinny byc wypelniane z lekarzem. W mojej sytuacji dalej nie wiem czy lepiej jeden czy dwa zarodki brac. Czy maja nacinac otoczke czy nie. Wszystko przez tego polipa, tak sie na nim skupilam. Ze o niczym innym nie rozmawialam. A przex to ze ciagle u kogos innego wizyta to i lekarze nie wiedza co juz wcześniej nam mowili. Tez sie boje tych papierow. To w tych pytaniach jest tez to o tej otoczce czy ze ty decydujesz o ilosci zarodkow. Postów: 2606 1906 eni33 wrote: Jak by malo bylo tego klucia to na serio przed transwerem jest zastrzyk w pupcie? Tak mi normalnie w noge poszlo i czulam go 2 tygodnie Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 eni33 wrote: Tez sie boje tych papierow. To w tych pytaniach jest tez to o tej otoczce czy ze ty decydujesz o ilosci zarodkow. W papierach nic nie ma o ulepszaczach. A to ze napiszemy sobie same ze decydujemy sie na podanie 2 zarodkow jesli nie ma takich wskazan czyli wiek lub 2 niepowodzenia to lekarz i tak zdecyduje ze 1 Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 No chyba ze cos sie pozmoenialo przez ostatnie 3 miesiace Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 1389 1627 Kurcze dziewczyny a ze mną dr D przed transferem rozmawiał o nacinaniu otoczki i stwierdził, że nie ma sensu, bo otoczka jest bardzo cienka i szkoda ryzykować. Ja jestem zadowolona z opieki w szpitalu w Białymstoku i nie powiem złego słowa. A jak chcecie po punkcji rozmawiać z embriologiem o ulepszaczach skoro po samej punkcji to jeszcze nic nie wiadomo ani ile będzie zarodków ani jakiej klasy będą. Co więcej wszystkie kliniki preferują blastki, bo te maja większe szanse na implantacje, ale dr mówił mi, że podczas rozwoju zarodków decydują o tym kiedy jest transfer, ze jak nie zadzwonią w drugiej dobie to hodują do piątej. Określają to po stanie zarodków. Eni możesz nie chcieć zastrzyku ale to dla Twojego dobra, zastrzyk przeciwskurczowy, rozluźniający narządy wewnętrzne, żeby zarodeczek mógł się zadomowić Wiadomość wyedytowana przez autora: 6 września 2016, 23:25 Lura82 lubi tę wiadomość Anielka & Antek ♥ Aniołek ♥ "Nie warto uciekać przed nieuniknionym, gdyż wcześniej czy później trafia się w miejsce, gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka." Postów: 2606 1906 Wlasnie a mam pytanie rozwiazala sie juz sprawa rozpoczecia calosci procedury w Olsztynie. Ktos cos moze powiedziec. Bo mam nadzieje se zalapie sie pod koniec pazdziernika na Bialystok. Chociaz nie powiem ze na miejscu nie byloby lepiej ale ja moge sie zdecydowac na Olsztyn tylko wtedy jesli embriolodzy z bialegostoku beda u nas ptacowac jak nie to niech spadaja ja juz dalam sie przetestowac i nie bede dawala sie uczyc nowym embriologom na sobie Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 1389 1627 Gosia321 wrote: Dla tych dziewczyn ktore sa w trakcie antykow lub przed rozpoczeciem moge tez polecic porozmawianie z lekarzem o strehingu to juz podobno jest platne. A polega na zadrapaniu endometrium cykl przed transfetem. Moze pomoc w zagnierzdzeniu zarodka. A cos wiecej czy wogole beda chcieli zrobic powiem wam za tydzien bo wlasnie po to umawiam sie na wizyte to się nazywa scratching i też o tym z dr D rozmawiałam, u Ciebie Gosia mogą się zgodzić, u mnie mówił, ze szkoda kasy, bo skoro wcześniej były dwa transfery udane, to ... Anielka & Antek ♥ Aniołek ♥ "Nie warto uciekać przed nieuniknionym, gdyż wcześniej czy później trafia się w miejsce, gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka." Postów: 1018 654 Lura a kiedy planujesz wyjazd i czy jakis nocleg? Postów: 2606 1906 asia-m-b wrote: Kurcze dziewczyny a ze mną dr D przed transferem rozmawiał o nacinaniu otoczki i stwierdził, że nie ma sensu, bo otoczka jest bardzo cienka i szkoda ryzykować. Ja jestem zadowolona z opieki w szpitalu w Białymstoku i nie powiem złego słowa. A jak chcecie po punkcji rozmawiać z embriologiem o ulepszaczach skoro po samej punkcji to jeszcze nic nie wiadomo ani ile będzie zarodków ani jakiej klasy będą. Co więcej wszystkie kliniki preferują blastki, bo te maja większe szanse na implantacje, ale dr mówił mi, że podczas rozwoju zarodków decydują o tym kiedy jest transfer, ze jak nie zadzwonią w drugiej dobie to hodują do piątej. Określają to po stanie zarodków. Eni możesz nie chcieć zastrzyku ale to dla Twojego dobra, zastrzyk przeciwskurczowy, rozluźniający narządy wewnętrzne, żeby zarodeczek mógł się zadomowić Asiu u niego to chyba zalezy od humoru ja chodzilam do dr R i bylam tylko raz u d wizyta trwala 5 minut przy transferze tez nie byl zbyt rozmowny mialam nawet wrazenie ze byl obojetny. Za to jak poszlam do niego po nieudanym transferze zeby dostac tez recepty na leki przed kolejna stymulacja. Szok normalnie inny czlowiek. Teraz postanowilam chodzic do niego Przed punkcjaozna wspomniec embriologowi o ulepszaczach wiem ze decyzja bedzie jak juz bedzie wiadomo jak rozwijaja sie zarodki Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 asia-m-b wrote: to się nazywa scratching i też o tym z dr D rozmawiałam, u Ciebie Gosia mogą się zgodzić, u mnie mówił, ze szkoda kasy, bo skoro wcześniej były dwa transfery udane, to ... No tak w takim przypadku rozumiem ze odradzal Kochana a powiedz mi ile to cudo kosztuje jesli wiesz. Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Postów: 2606 1906 Asiu ja mysle ze dr d ma zupelnie inne podejscie do swoich pacjentek niz do pacjentek innych lekarzy dlatego tym razem chcem to sprawdzic. A powiedz mi czy proponowal ci branie encortonu bo nad tym tez sie zastanawiam bo mysle ze moje hashimoto moze miec jednak wiekszy wplyw na powodzenie niz to jest brane pod uwage. I obnizajac swoja odpornosc tym lekiem chcialabym oszukac swoj uklad odpornosciowy zeby nir odrzucil zarodka. A bralas leki na rozrzedzenie krwi typu acard lub fraxiparine ? Będziesz szczęśliwa- powiedziało życie ale najpierw nauczę Cie być silną ❤❤ Zainteresują Cię również: Torbiel na jajniku - przyczyny, objawy i leczenie Torbiel na jajniku od czasu do czasu pojawia się u większości kobiet. Są to cysty lub pęcherzyki, które zazwyczaj wypełnione są płynem i które najczęściej samoistnie znikają. Dowiedz się jakie są objawy torbieli i czy mogą być przeszkodą w zajściu w ciążę? Kiedy należy je leczyć i z jakimi chorobami mogą współwystępować. CZYTAJ WIĘCEJ Inseminacja (IUI) koszt i wskazania. Jaka jest skuteczność inseminacji? Inseminacja domaciczna jest zabiegiem mającym na celu, ułatwienie zapłodnienia, poprzez skrócenie drogi, jaką mają do pokonania plemniki do komórki jajowej. Czy warto ją wykonać, jaki jest koszt i przy jakich schorzeniach odnotowuje się najlepsze rezultaty? Przeczytaj również jakie badania należy wykonać przed inseminacją i jak się do niej przygotować. CZYTAJ WIĘCEJ "Nie mogę zajść w ciążę" - moja historia starania o dziecko "Prawdziwe historie kobiet starających się o dziecko". Opowieść o kobiecie, która nie traci nadziei... "Nie mogę zajść w ciążę, ale nie tracimy nadziei..." - nieplodna_optymistka opowiada o swoich staraniach, drodze do macierzyństwa, leczeniu niepłodności i niegasnącej wierze w to, że się uda! CZYTAJ WIĘCEJ Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety. Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu. Dowiedz się więcej. PRZEJDŹ DO STRONY
Autor: Ulanka"Gdy spojrzałam na domowy test ciążowy, zobaczyłam bardzo bladą drugą linię. Co ona oznacza? Jestem w ciąży czy nie?" Takie pytania często pojawiają się na forach wśród starających się o dziecko, a zdezorientowana potencjalna przyszła mama, po zrobieniu testu nadal nie wie, czy się cieszyć, czy nie. Dlaczego w niektórych przypadkach na testach ciążowych pojawia się cienka linia zamiast wyraźnej kreski i co taki wynik oznacza? Zapraszamy. Ja interpretować wynik testu ciążowego?Testy ciążowe z apteki mają wiele zalet: są łatwo dostępne, tanie i pozwalają szybko sprawdzić, czy doszło do zapłodnienia. Nie dają jednak takiej pewności co do wyniku jak testy laboratoryjne. Jedną z najczęstszych wątpliwości jest wystąpienie słabej kreski na teście się, że oznaką ciąży są dwie grube kreski na teście. Pojawiają się one, gdy test wykrywa w moczu obecność hormonu beta hCG (czyli gonadotropiny kosmówkowej). Jedynym powodem istnienia w organizmie kobiety tego hormonu jest ciąża (zaczyna być wytwarzany po już ok. kilku dniach po zapłodnieniu). A zatem skoro w okienku testu pojawiła się druga jasna kreska, choćby nawet najbledsza, w większości przypadków możemy pogratulować - jesteś w ciąży. W większości przypadków druga nawet bardzo jasna kreska oznacza ciążę. Ale na wszelki wypadek lepiej powtórzyć test ciążowy za 7 dni lub udać się do ginekologa po skierowanie na testy z krwi. Skąd się bierze słaba kreska na teście ciążowym?Powodem takiego stanu rzeczy jest albo sam test - czułość testów ciążowych jest różna, albo to, że ciąża jest bardzo wczesna. Jeśli chcesz wiedzieć, jak wrażliwy jest dany test, koniecznie sprawdź pudełko lub ulotkę. Szukaj informacji o milijednostkach na litr (mU/L). Ważne aby było ich jak najmniej, wtedy test jest bardziej czuły (wcześniej wykryje ciążę). Jak dobrze podejrzewasz, zazwyczaj droższe testy, to te bardziej przykładu: wskaźnik 20 mU/L na teście oznacza, że test ten wykryje ciążę wcześniej niż taki z oznaczeniem 50 mU/LStężenie beta hCG rośnie każdego dnia wraz z rozwojem ciąży, dlatego w bardzo wczesnej ciąży test ma jeszcze niewiele do wykrycia. Im później wykonasz, tym wyraźniejszy wynik powinien się na nim pojawić. Blada kreska może zatem oznaczać wczesny etap ciąży. Kiedy jasna kreska na teście nie oznacza ciąży?Jak to w życiu bywa - dobrze jest dokładnie czytać ulotki - także te dołączone do testów ciążowych. Są sytuacje, w których jasna kreska nie będzie oznaczała ciąży. Należą do nich:Specyfika działania testu: Na niektórych z nich jest napisane, że wynik danego testu jest nieważny po 10 minutach. Po tym czasie może pojawić się dodatkowa kreska, która nie oznacza ciąży. Jeśli jednak takiej informacji w ulotce nie ma, taka spóźniona blada kreska może oznaczać pozytywny wynik do zapłodnienia, po czym do samoistnego poronienia. Może zdarzyć się tak, że na teście widoczna jest słaba kreska, a niedługo potem pojawia się miesiączka. Prawdopodobnie doszło do wczesnego był wadliwy. Błędny wynik testuZdarzają się też testy fałszywie pozytywne, na przykład, gdy blada kreska oznacza błędny wynik. Takie przypadki należą do rzadkości, gdyż zdecydowanie częściej testy mylą się w drugą stronę, to znaczy nie wykrywają ciąży ze względu na niskie stężenie hormonu beta hCG. A zatem jeśli wyszła Ci blada kreska na teście, a Ty nie jesteś pewna, czy inne oznaki ciąży na nią wskazują czy nie, najlepiej odczekaj tydzień (a co najmniej kilka dni) i powtórz test. Jeśli na nim również pojawi się jasna kreska - udaj się do ginekologa, który na 100% stwierdzi, czy to że wszelkie Twoje wątpliwości najlepiej rozwieje lekarz. Warto skorzystać z testów dostępnych w aptece, by szybko zaspokoić pierwszą ciekawość, ale najpewniejszy wynik uzyskasz dopiero po testach laboratoryjnych z krwi lub w gabinecie spotkałyście się z taką sytuacją? Jaki wynik testu ostatecznie wyszedł - pozytywny czy negatywny? Czy mimo bladej kreski okazało się, że byłyście w ciąży? Koniecznie podzielcie się z nami Waszym doświadczeniem w by nestonik All rights reserved Ranking testów ciążowych - TOP 10 Ranking suplementów dla kobiet w ciąży - TOP 10 Autor UlankaLubi pisać, obserwować ludzi, kocha dzieci, lubi czytać i buszować po sklepach.
#465 761 A to powiem Wam że Gameta mi pilnuje badań co do dnia. Położna na wizycie przypomniała, że wygasają. Lekarz pobrał co musiał. Te z krwi przyniosłam. Położona też odkopała, że USG piersi miałam ważne pół roku i muszę zrobić jeszcze raz - mówię że już jestem umówiona to sobie z lekarzem zapisali i spoko. Transfer i tak odroczony więc zdążę. Na drugi dzień dzwoni pani z rejestracji, która odpowiada za dokumentację - że sprawdzała ważność badań przed transferem i muszę mieć jeszcze USG piersi. Więc mówię, że lekarz mi mówił i jestem umówiona a transfer jest odroczony więc zdążę. Ona mówi, że oki, to przeprasza, o tym że jest odroczony nie miała notatki a musi pilnować ważności badań. Także mam wrażenie, że jakbym sama tego nie pilnowała to i tak by mnie dopadli i bez tego samego transferu by nie było. reklama #465 762 i te komentarze No na Was już czas zygalam tym. My już mamy swoje serduszko od maja ale jak sobie przypomnę te wszystkie złote rady i teksty to głową pęka tez rzygalam i rzygam cały czas #465 763 tez rzygalam i rzygam cały czas A jak mówię, że mamy czas to wtedy komentarze on ucieka, a w myślach najchętniej powiedziałabym ze maja się odp********! A jak teraz zaczęły się komentarze to spojrzeliśmy się razem z mężem na siebie i zaczęliśmy się śmiać, a w myśli Boże jak oni mało wiedzą #465 764 Ja na takie komentarze mowilam, ze nie chce dzieci. Pozniej przestali juz pytac no bo skoro nie chce A mi bylo latwiej jak nikt nie zadawal zadnego pytania... patrzyli dziwnie i z politowaniem, ze sama się tego pozbawiam bo nie chce ale przynajmniej nie musialam nic odpowiadać. #465 765 Dziewczyny, wyszły mi przeciwciala w klasie igg na cytomegalie i różyczkę, w klasie igm nie wyszło, pół roku tego nie miałam czy to znaczy że mam pciala i jeśli zachoruje w ciąży to wirusy mi niegroźne? Dziwna sprawa , bo pół roku temu nie miałam żadnych pcial ? Edit. Sprawdziłam wczesniejsze wyniki I nie miałam zleconej różyczki i cytomegalii przed iui, dopiero teraz #465 766 Dziewczyny, wyszły mi przeciwciala w klasie igg na cytomegalie i różyczkę, w klasie igm nie wyszło, pół roku tego nie miałam czy to znaczy że mam pciala i jeśli zachoruje w ciąży to wirusy mi niegroźne? Dziwna sprawa , bo pół roku temu nie miałam żadnych pcial ? Edit. Sprawdziłam wczesniejsze wyniki I nie miałam zleconej różyczki i cytomegalii przed iui, dopiero teraz Bardzo dobrze, że masz igg, jesteś bezpieczna #465 767 Ja już takie cuda przeżyłam w inviccie w kwestii badan, że głowa mała. Jak zaczął się covid to oni tam szaleli. Kazali robić co chwile wymazy, oczywiście ważne były tylko te robione u nich. Za każdy płaciłam ponad 300zl. Raz musiałam się zwalniać z pracy i pędzić na złamanie karku, bo ockneli się, że muszę mieć zrobiony, a labolatorium pobieralo tylko od 13 do 15. Przed kolejna inseminacja przypomniało im się w dniu zabiegu o tym covidzie i znów pogoń, pobranie. Po czym po chwili ktoś się zreflektowal, że to bez sensu, bo i tak wyniki nie dojda i oddali kasę a badanie wycofali. Ja na początku bardzo pilnowalam tych badan, ale później stwierdzilam, że tylko nabijają sobie na mnie kieszeń i owalam sprawę. Jak lekarz nie był w stanie ogarnąć na co mnie skierować to już jego wina. Od tego momentu moje życie w inviccie bardzo się poprawilo zdarzało sie przed zabiegiem tylko "oj to ma Pani nieaktualne, ojej no już trudno" Bo powiedzcie mi jaki sens ma sprawdzanie czy nie mam kily lub HIV co 3 miesiące na koniec mojej przygody z invicta wydluzyli ważność badan infekcyjnych do 6 miesięcy Z tymi badaniami w klinikach to jest cyrk, ale to o czym piszesz to w ogóle jakiś kosmos. #465 768 U nas w Vitro pół roku ważne wirusowki #465 769 Nas wspierają rodzice z jednej i z drugiej strony, szwagierka i to tyle, wystarczy, najepsze jest to, że najbardziej interesują się nami ludzie, z którymi widzimy się raz na jakiś czas... ostatnio Usłyszałam, że szwagierka w ciąży, a my 2 lata i nic... i co z tego??? ludzie nie mają taktu... Ale już po mnie to spływa bo mamy zarodki i nadzieję, teściowie już nie mogą się doczekać wnuczka lub wnuczki dziewczyny czy wrogi sluz szyjkowy , który mam może mi przeszkodzić w implantacji zarodka czy to nie ma żadnego znaczenia ?? Moja bratowa tak miała (wrogi śluz) i im się udało. reklama #465 770 W implantacji Ci nie zaszkodzi ,ja też mam wrogi śluz. Wkoncu i ja się doczekałam punkcji ,to znaczy będę miała w poniedziałek, a jak dobrze pójdzie to za tydzień w sobotę transfer.
babyboom kto po in vitro